Szukasz szkolenia sprzedażowego lub biznesowego w Warszawie? Szkolenia edukacyjne!

Logika miłości

Dlaczego nie można otwarcie wyrazić własnych pragnień? Odpowiedź jest prosta: ponieważ boimy się zniszczenia własnego image’u. Nagle staje się jasne, że nie chodzi tu wcale o troskliwość wobec partnera, tylko przeforsowanie własnych roszczeń.

Trudno pojąć, dlaczego od początku nie przedstawia się tych spraw szczerze i otwarcie. Przecież to takie proste, takie oczywiste! Widocznie jednak tak nie jest i dlatego nie na miejscu byłaby tutaj postawa typu: „Mnie to by się nie mogło przydarzyć!” To się przytrafia każdemu. Istotną cechą miłości jest chęć podobania się drugiej strome, nawet za cenę połowicznej prawdy.

Przemilczanie jest często stosowane także wtedy, gdy nie jest się pewnym trwałości uczucia. Miłość uważana jest za tak delikatny twór, że chce się ją uchronić przed najlżejszym nawet podmuchem wiatru. Kto dwadzieścia razy zapewniał, że nie przeszkadza mu niesolidność partnera w dotrzymywaniu terminów i jego opieszałość w załatwianiu spraw, nie może nagle wyznać: „Nachętniej bym go udusiła za to jego bałaganiarstwo!” Ale zamiast zażądać większego zdyscyplinowania, zaczyna upominać, przypominać i wypytywać: „Pamiętasz o tym liście, o odwiedzinach u krewnych, o telefonie do urzędu?” Pyta najpierw łagodnym głosikiem, ale stopniowo coraz ostrzej. Aż ten drugi zaczyna się bronić: „Zostaw mnie w spokoju, co ci do tego?!” Pytający miałby słuszność, gdyby wyjaśnił, że sposób zachowania partnera bardzo go obchodzi, gdyż rzutuje również na jego życie. Nietrudno sobie wyobrazić, że to stwierdzenie wywołałoby nie kończącą się dyskusję.

Do miłości często mamy taki stosunek jak do niemowlęcia. Wiele osób boi się dotknąć noworodka, żeby mu nie uczynić jakiejś krzywdy. Tak naprawdę małe dziecko jest wystarczająco silne, żeby sterroryzować wszystkich domowników. Miłość nie jest też tak krucha, jak sądzą niektórzy.

„Logika miłości” twierdzi, że zakochujemy się w kimś z powodu jego pozytywnych cech. Oczywiście także z powodu powierzchowności, ponieważ zewnętrzną urodę utożsamiamy z pięknem duchowym. Dopiero później wychodzi na jaw, że wspaniała osoba, w której się zakochaliśmy, może być małostkowa i słaba.

Jak poradzić sobie z tym dylematem? Jest tylko jedna możliwość: musimy poznać rzeczywistość, albo jeszcze lepiej uznać ją i zaakceptować partnera, takim jaki jest. Osoby o dużym poczuciu humoru i dystansie do siebie mogą bez kłopotu wyobrazić, że one także działają partnerowi na nerwy, a nie tylko on im. Powie ktoś, to przecież oczywiste, wręcz trywialne. Otóż nie. Nic nie przychodzi nam z większym trudem niż stwierdzenie, że też nie jest się bez winy. Ale uwaga! – nie chodzi o to, żeby wyprzedzić krytykę ze strony partnera i w ten sposób rozbroić go, ani o to, żeby wziąć całą winę na siebie celem zakończenia sprzeczki.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.