Szukasz szkolenia sprzedażowego lub biznesowego w Warszawie? Szkolenia edukacyjne!

Już ja mu wybiję z głowy te kaprysy! cz. II

Przeliczyła się jednak. Ilekroć go odwiedzała, to albo gotował jakąś bladą breję bez wyrazu, albo przepuszczał przez maszynkę woreczek pszenicy, albo prosił, żeby mu pomogła przyrządzić tofu. To, że nie podziela jego zachwytu nad japońską potrawą z soi, przyjął z podziwu godnym spokojem: „To tylko kwestia nastawienia”. Za którymś razem pokazał jej słoik z cieczą w kolorze bursztynowym: „To destylat z kwiatów mleczu, przyprawiony gałką muszkatołową i cynamonem”. Za tydzień zaprezentował z dumą zmyślne pudełko do hodowania kiełków. „Sam mogę teraz hodować kiełki, jakie mi się podoba – z pszenicy, ze słonecznika czy z soi”.

Powiedziała, co o tym myśli: „Zwariowałeś, nie widzisz nic oprócz nasion, naprawdę przesadzasz!” Nic do niego nie dotarło. Zbyt był zajęty światem, który tworzył wokół siebie. Jej zarzutem, że nie chodzi mu tylko o odżywianie się, a raczej o „religię”, też się nie przejął. Działał jak w ekstazie. Ona zaczęła przeczuwać, że nie chodzi tu o jakiś przelotny kaprys, który można by mu wybić z głowy, lecz o zmieniającą się optykę świata. Zrozumiała, że to ona musi podjąć decyzję, czy będzie mogła tolerować jego nowy sposób życia (a może nawet go podzielać), albo czy będzie jej zbyt przeszkadzało jego rygorystyczne przestrzeganie nowych zasad i nadmierny zapał w ich realizacji. Czy teraz też będą pasować do siebie? Wcześniej oboje chętnie chodzili do restauracji. Teraz on tłumaczy, że nie po to wkłada tyle wysiłku w zdrowe odżywianie się, żeby przesiadywać godzinami w dymie papierosowym. Ona czuje się rozdarta. Z jednej strony pociąga ją jego nowa filozofia życia, zwłaszcza, że jest teraz na czasie i wielu spośród ich znajomych przeszło już na makrobiotyczny sposób odżywiania się. Z drugiej zaś strony irytuje ją, że jej partner traktuje nową dietę jako rodzaj misji, posłannictwa.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.