Szukasz szkolenia sprzedażowego lub biznesowego w Warszawie? Szkolenia edukacyjne!

Ekscesy podczas zwykłych, codziennych problemów

W partnerstwie sprawy mają się inaczej. Tu partnera nie można zostawić swojemu własnemu losowi. Dlaczego? I drugie pytanie, drugi problem, który przeraża i niepokoi wielu kochających – skąd to nieprzejednanie, ten gniew, ta nienawiść w ocenie innego modelu i zaciekła obrona własnego? Jak wiemy może to do- prowadzić nawet do rękoczynów. „Zupełnie siebie nie poznawałem”. „Nie wiedziałam, że jestem zdolna do takiej wściekłości i do takiej pogardy. Myślałam, że go uduszę”. Tak z zakłopotaniem dobrze wychowani, uprzejmi ludzie komentują swą kłótnię z partnerem. Pytanie o przedmiot sporu ujawnia, że chodziło o zupełną błahostkę. Czasami kontrahenci nie mogą sobie nawet przypomnieć, co wywołało tę okropną, szarpiącą nerwy dysputę.

Skąd więc biorą się te ekscesy przy okazji zwykłych, codziennych problemów? Ciągle jeszcze chodzi o śmierć i życie. Oczywiście nie naprawdę. Sami zainteresowani odrzuciliby daleko taką dramatyczną etykietkę określającą ich kontrowersje. Ale stopień zacietrzewienia, gniew i rozpacz towarzyszące sporom o szlafrok, dywan i restaurację pozwalają przypuszczać, że chodzi tu o coś więcej. Coś w tym musi być. I rzeczywiście jest. W końcu każdemu z nich jego własny model, sprawdzony od dzieciństwa i niezawodny, zapewnił przeżycie. Nagle pojawia się ktoś, kto jest nam tak bliski, jak nikt inny na świecie, ktoś z zupełnie innym modelem. Nasz własny styl staje pod znakiem zapytania. Ale nie koniec na tym – trzeba tolerować model partnera i co gorsze należy go przyjąć za własny!

Już ja wiem, co jest dobre dla nas dwojga – mówi ona. Nie ma w tym żadnej złośliwości. Ona naprawdę tak myśli. Przekonana jest, że postępuje słusznie. Pragnie tylko dobra ukochanego. Nie wie nawet czego od niego żąda. Ma wyprzeć się swojego modelu (przeżycia). Ma zrezygnować z ukochanego szlafroka, który dostał od babci, gdy opuszczał dom rodzinny i który był dla niego czymś szczególnym: ma ponownie płacić za czyszczenie dywanu, on, który jest tak dumny ze swojego oszczędnego gospodarowania pieniędzmi: ma się zadowolić pizzą, kiedy wolałby wędzonego łososia na cienkiej porcelanie.

Broni się rękami i nogami. Tak samo broni się ona przed uczestnictwem w jego beztroskim wydawaniu pieniędzy. Nie może, po prostu nie może. Widocznie jest ulepiona z innej gliny.

Trzeba słuchać tego, co mówi partner i koncentrować się na jego słowach

Co robić? Psycholodzy, psychoterapeuci i pedagodzy radzą trzy rzeczy. Po pierwsze: przyjąć do wiadomości istniejący stan rzeczy. Po drugie: spróbować przestać tak bezwzględnie obstawać przy swoim modelu i nie przekonywać do niego na siłę drugiej strony, lecz beznamiętnie i w spokoju przyjrzeć się modelowi partnera. Po trzecie: wyszukać w nim strony pozytywne. Może wtedy ona zrozumiałaby, dlaczego on odmawia jej prośbie: „Ubierz się, zanim usiądziesz do śniadania, albo przynajmniej załóż ten piękny szlafrok ode mnie”. Pojęłaby może, że ta odmowa nie jest skierowana przeciwko niej, że po prostu robi coś dla siebie, że chciałby się czuć dobrze i swobodnie w jej towarzystwie przy niedzielnym śniadaniu. Może rozczarowanie jego zachowaniem nie byłoby takie przykre. Może przynajmniej nie odbierałaby tego babcinego szlafroka jako ataku wymierzonego w nią lub jako oznaki braku miłości.

Ocena innego modelu wymaga jednak dogłębnej analizy. Trzeba słuchać tego, co mówi partner i koncentrować się na jego słowach. Dotychczas większość sił poświęcaliśmy na obronę naszego modelu przed przypuszczalnymi atakami partnera. Teraz powinniśmy sobie wreszcie uświadomić, że żaden atak nie wchodził w grę.

Mogłoby być wspaniale. Przestaliby się kręcić w kółko, co zdarza się często przy okazji sprzeczek, oraz znaleźliby jakieś wyjście z tej ślepej uliczki. Gotowi do prowadzenia dialogu otworzyliby się na przyjęcie nowego.

Najpiękniejsze byłoby zaś to, że oboje pozbyliby się swych obaw, że nie będą traktowani poważnie, że ktoś chce im dokuczyć, że ktoś chce ich nabrać. Teraz te obawy nie mają racji bytu. Jeśli oboje partnerzy będą mieli pewność, że nikt nie chce zniszczyć ich modeli życiowych, to będą mogli ujrzeć odmienność stylu partnera i przyjąć ją do wiadomości bez emocji. Skończyłoby się wieczne krytykanctwo i ukryte lub zamaskowane próby przerobienia partnera. W tym momencie zdarzyłoby się coś przedziwnego: od czasu do czasu on pojawiałby się przy śniada niu kompletnie, a nawet elegancko ubrany (gdzie ten babciny szlafrok?). Ale nie robiłby tego z braku odwagi, nie dla świętego spokoju, nie zgrzytałby przy tym zębami. Robiłby to z miłości.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.