Aktywna i ofensywna miłość

Pozytywną alternatywą dla strachu i zazdrości jest aktywna, ofensywna miłość. On natychmiast zauważył, że za owocną współpracą dwojga kolegów kryje się coś więcej. Zobaczył to w spojrzeniach, które sobie rzucali, w skupieniu z jakim słuchali swoich wypowiedzi połączonych z żywą reakcją na ich słowa. Siedzieli przy stole w piątkę: on, jego przyjaciółka, jej kolega (o którym już wielokrotnie opowiadała z zachwytem) ze swoją przyjaciółką, i szef obojga. Wspólny projekt jego przyjaciółki i jej kolegi dotyczący ogrodu miejskiego został nagrodzony pierwszą nagrodą w konkursie ogłoszonym przez władze lokalne. Pierwszą jego reakcją na odkrycie, że jest ktoś inny, kto nie jest obojętny jego przyjaciółce (i kto będzie z nią pracował przy następnym projekcie) był ogromny strach, pospieszne bicie serca i oblanie się zimnym potem. Nie dał niczego po sobie poznać, ale od tego momentu zaczął rozwijać strategię, która właściwie narzuciła mu się sama. Odnosił się do swojej przyjaciółki i jej kolegi z wyszukaną grzecznością, prawił obojgu (a zwłaszcza swemu koledze, a może rywalowi?) komplementy, pytał szczegółowo o nowy projekt, sypał dowcipami, olśniewał urokiem, aż w końcu zachwycił całe towarzystwo. Pewnym zadośćuczynieniem były dla niego słowa szefa, które skierował do jego przyjaciółki: „Ma pani u swego boku niezwykle interesującego mężczyznę. Czemu tak długo ukrywała go pani przed nami?” Jeden do zera dla mnie, pomyślał i poczuł się odrobinę mniej nieszczęśliwy. W drodze do domu zastanawiał się: „Mam jej powiedzieć o moich podejrzeniach, czy lepiej nie?” Zdecydował się na milczenie i na kontynuację drogi obranej przy stoliku. Następnego wieczoru czekał przed jej biurem z propozycją małej wycieczki. Ona była trochę zaskoczona, gdyż mieli dziś zająć się wreszcie jego oświadczeniem podatkowym.

Zgodziła się jednak tym chętniej, że wieczór był przepiękny. Pod rozgwieżdżonym niebem wyznał jej miłość. Zauważyła jego głębokie wzruszenie i jej również udzielił się ten romantyczny nastrój. Od tego dnia każdego wieczoru i w każdy weekend zaskakiwał ją nowymi, oryginalnymi pomysłami. Podobało jej się to, że tak ją rozpieszcza, zwłaszcza teraz, gdy nowa praca okazała się bardziej skomplikowana i potrzebna jej była jakaś rekompensata. „To było najpiękniejsze lato, jakie wspólnie przeżyliśmy” – stwierdziła, gdy zaczęły spadać liście z drzew. Siedzieli rozmarzeni na tarasie swojego ulubionego lokalu. Położyła dłoń na jego dłoni i powiedziała cicho: „Czy wiesz, że przed kilkoma miesiącami zakochałam się trochę w moim koledze? Ja też nie byłam mu obojętna. Jednak nic z tego nie wyszło, gdyż ty za bardzo mnie absorbowałeś”. „Naprawdę?” – spytał niby obojętnie. Ale zupełnie nie mogła zrozumieć, dlaczego zerwał się od stolika, objął ją mocno i krzyknął: „Hej, pójdziemy potańczyć?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *